Kiedy mowa o instrumencie Jana Borysewicza, najkrótsza odpowiedź brzmi: gitara elektryczna, ale to dopiero początek historii. U niego nie chodzi o jeden jedyny model, tylko o cały sposób myślenia o brzmieniu, w którym ważne są gitara, wzmacniacz, efekty i technika gry. Poniżej rozpisuję to tak, żebyś po lekturze wiedział nie tylko, na czym grał, ale też dlaczego ten zestaw tak dobrze działa.
Najkrócej o gitarowym świecie Jana Borysewicza
- Najbardziej kojarzony jest z Fenderem Stratocasterem, zwłaszcza w różnych jego odmianach.
- W jego historii ważne miejsce zajmuje też Gibson SG, czyli pierwsza poważna gitara kupiona na początku kariery.
- W kolekcji pojawiały się także Gibson Les Paul, Ibanez JEM i customowe Straty robione na zamówienie.
- Brzmienie domykają wzmacniacze typu Marshall, Fender Twin Reverb oraz sygnowana Laboga.
- W efektach liczą się przede wszystkim chorus, delay, reverb i wah, a nie jeden „magiczny” pedal.
- Najważniejsze jest nie samo logo na główce, tylko sposób ułożenia całego rig-u i styl gry.
Jaki instrument naprawdę definiuje Jana Borysewicza
Jeśli mam wskazać jeden podstawowy punkt odniesienia, to jest nim gitara elektryczna typu Fender Stratocaster. W zestawieniach sprzętowych i opisach jego kolekcji to właśnie Straty wracają najczęściej, w wielu wariantach, od klasycznych po mocniej doposażone wersje HSS. To ważne, bo Strat nie daje tylko „ładnego” rockowego dźwięku, ale przede wszystkim elastyczność, dzięki której Borysewicz może przejść od czystych, szklistych partii do bardziej mięsistego riffu bez zmiany całej filozofii grania.
W jego przypadku istotna jest też historia. Pierwszą poważną gitarą był Gibson SG, kupiony za pieniądze zarobione w trasie, a dopiero później pojawił się Stratocaster. To dobrze pokazuje, że jego gust nie jest przypadkowy: zaczynał od instrumentu o bardziej ofensywnym, rockowym charakterze, ale z czasem bardzo mocno związał się z brzmieniem Fendera. Dla mnie to jedna z ważniejszych wskazówek przy czytaniu jego stylu, bo wyjaśnia, skąd bierze się połączenie lekkości i agresji w jednym solowym zdaniu gitarowym.
Ten trop prowadzi dalej, bo sama gitara nie wyczerpuje tematu. Żeby zrozumieć jego sound, trzeba spojrzeć na konkretne modele, które faktycznie pojawiały się w jego arsenale.
Gitary, które najczęściej przewijają się w jego kolekcji
W katalogu aukcyjnym poświęconym jego kolekcji znalazło się 27 gitar, a wśród nich kilka modeli szczególnie ważnych dla zrozumienia jego gustu. Nie traktuję tego jako muzealnej ciekawostki, tylko jako bardzo czytelny skrót jego muzycznego języka: Straty jako baza, Gibsony jako cięższy kontrapunkt i pojedyncze egzemplarze bardziej pokazowe lub eksperymentalne.
| Model | Rola w jego graniu | Co wnosi do brzmienia |
|---|---|---|
| Fender Stratocaster Lone Star | Przez długi czas jedna z najczęściej wybieranych gitar koncertowych | Szklanka w górze pasma, ale też większa grubość dzięki humbuckerowi przy mostku |
| Gibson SG | Pierwsza poważna gitara, ważna historycznie | Wyraźniejszy atak i mocniejszy rockowy charakter |
| Gibson Les Paul Goldtop Reissue | Instrument do cięższych utworów | Grubszy środek pasma, więcej mięsa i sustainu |
| Ibanez JEM20TH Steve Vai Signature | „Świecąca gitara”, używana efektownie na końcach koncertów | Sceniczny efekt i nowocześniejsza, bardziej widowiskowa estetyka |
| Pavel Maslowiec Custom Stratocaster „Dolar” | Model lutniczy robiony pod jego potrzeby | Indywidualnie dobrane brzmienie i ergonomia, a nie gotowy kompromis sklepowy |
Właśnie tu widać ważną rzecz: Borysewicz nie buduje tożsamości na jednym „świętym” instrumencie. On wybiera gitarę do zadania. Strat jest jego domyślnym językiem, ale Les Paul czy SG wchodzą tam, gdzie trzeba dodać masy. To dobry moment, żeby przejść do reszty setupu, bo sama gitara bez odpowiedniego zaplecza nie wyjaśnia jeszcze wszystkiego.
Wzmacniacze i efekty, bez których ten sound byłby niepełny
Jeżeli ktoś próbuje odtworzyć brzmienie Jana Borysewicza wyłącznie przez zakup podobnej gitary, zwykle zatrzymuje się w połowie drogi. Jego dźwięk jest zbudowany również na wzmacniaczach i efektach, a tu pojawia się bardzo charakterystyczna mieszanka: klasyczny rockowy fundament, ale z dodatkiem przestrzeni i szerokości. W praktyce oznacza to przede wszystkim lampowe wzmacniacze i efekty, które nie zasłaniają gry, tylko ją podkreślają.
| Element | Co się pojawia w jego zestawie | Po co to działa |
|---|---|---|
| Wzmacniacz | Marshall JCM 800, JCM 900, 2555 Slash Signature | Dają klasyczny rockowy środek, sprężysty atak i łatwość przebicia się w miksie |
| Wzmacniacz | Fender Twin Reverb | Zapewnia czystość, „szkło” i dużą czytelność na czystych partiach |
| Wzmacniacz | Laboga Jan Borysewicz Signature | Pokazuje, że jego sound doczekał się własnej, dopasowanej konstrukcji |
| Efekty | Chorus, delay, reverb, wah | Budują szerokość, ruch i charakterystyczną przestrzeń brzmienia |
| Pedale, które przewijają się w opisach sprzętu | BOSS CE-2 / CE-5, DD-6, Strymon TimeLine, Strymon Mobius, Cry Baby, EHX Extortion | Pomagają przejść od szerokiego cleanu do bardziej śpiewnego leadu i ostrzejszego przesteru |
Nie czytałbym tej listy jak sztywnej instrukcji. To raczej zestaw narzędzi, z których można wybierać zależnie od utworu. Najbardziej charakterystyczne jest to, że przestrzeń i chorus nie są tu dodatkiem „na bogato”, tylko częścią samego języka muzycznego. I właśnie dlatego warto spojrzeć dalej, na to, co faktycznie robi największą różnicę w odbiorze jego grania.
Dlaczego to nie jest tylko kwestia modelu gitary
W przypadku Borysewicza bardzo łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że wystarczy kupić Stratocastera i sprawa jest załatwiona. Nie jest. Jego styl opiera się na kilku elementach naraz: atak kostki, vibrato, sposób podciągania dźwięku, kontrola dynamiki i umiejętność grania „na powietrzu”, czyli zostawiania miejsca między frazami. To właśnie ten oddech sprawia, że solówki nie brzmią jak ćwiczenie techniczne, tylko jak melodia z charakterem.
W praktyce największe znaczenie mają trzy rzeczy. Po pierwsze, nie za duży gain, bo zbyt mocne przesterowanie zabiera artykulację. Po drugie, sensowna przestrzeń w efektach, która dodaje szerokości, ale nie rozmywa rytmu. Po trzecie, wybór gitary pod konkretny materiał. Strata użyłbym do rzeczy bardziej śpiewnych i otwartych, Les Paula lub SG tam, gdzie riff ma uderzyć ciężej. To podejście jest dużo bliższe prawdzie niż szukanie jednego „magicznego” ustawienia.
Na tym etapie łatwo już odpowiedzieć na pytanie, co naprawdę buduje ten charakterystyczny styl. Zostaje jeszcze jedna rzecz, bardziej praktyczna: co z tego da się wykorzystać u siebie, bez wchodzenia w kolekcjonerskie zakupy?
Jak zbliżyć się do tego stylu grania bez kopiowania całego rig-u
Jeśli ktoś chce wejść w klimat Borysewicza, zacząłbym od prostego zestawu, a nie od polowania na egzemplarz z aukcji. Najrozsądniejsza baza to Stratocaster lub gitara w stylu Strata, najlepiej w układzie HSS, bo daje większą elastyczność. Do tego przyda się wzmacniacz albo symulacja wzmacniacza, która potrafi zagrać czysto i lekko przypalić środek pasma, bez przesadnej kompresji.
- Wybierz gitarę z wygodnym gryfem i czytelnym single-coilem w pozycji mostka lub środku.
- Ustaw wzmacniacz tak, żeby clean był klarowny, a przester nie przykrywał ataku.
- Dodaj chorus z umiarkowaną głębokością, bo u Borysewicza to ważny kolor, ale nie dominant.
- Użyj delayu i pogłosu oszczędnie, tylko tyle, ile trzeba do poszerzenia frazy.
- Ćwicz vibrato i bending, bo bez tego nawet dobry sprzęt nie zabrzmi przekonująco.
Gdybym miał wskazać jeden błąd początkujących gitarzystów, powiedziałbym wprost: zbyt duża wiara w sprzęt i zbyt mała w ręce. W tym repertuarze różnica między „tak sobie” a „naprawdę podobnie” bardzo często wynika nie z marki gitary, tylko z tego, jak długo trzymasz dźwięk, jak go kończysz i jak układasz frazę. I właśnie dlatego rozsądniej jest najpierw opanować język, a dopiero potem dobierać narzędzia.
Co warto zapamiętać z historii jego gitar
Najważniejszy wniosek jest prosty: Jan Borysewicz nie jest gitarzystą jednego modelu, tylko gitarzystą dobrze dobranego zestawu. Jego świat opiera się na Fenderze Stratocasterze, ale obok niego stoją SG, Les Paul, customowe konstrukcje i instrumenty sceniczne, które pozwalają mu przełączać się między różnymi odcieniami rocka. To dlatego jego brzmienie nadal jest rozpoznawalne, choć nie zamyka się w jednym schemacie.
- Jeśli szukasz punktu startu, myśl o Stratocasterze, nie o egzotycznym eksperymencie.
- Jeśli chcesz cięższego riffu, patrz w stronę SG albo Les Paula.
- Jeśli zależy ci na klimacie, nie zapomnij o chorusie, delayu i umiarkowanym przesterze.
W praktyce to właśnie ten balans między gitarą, wzmacniaczem i sposobem grania sprawia, że instrument Jana Borysewicza nie jest tylko pytaniem o markę, ale o cały muzyczny charakter. I to jest chyba najlepsza odpowiedź dla każdego, kto chce zrozumieć, skąd bierze się siła tego brzmienia.