Najważniejsze fakty o śmierci Mozarta
- Data śmierci to 5 grudnia 1791 roku, a kompozytor miał 35 lat.
- Wiedeński rejestr odnotował „hitziges Frieselfieber”, czyli dosłownie ciężką gorączkę prosówkową.
- Najbardziej charakterystycznymi objawami były gorączka, obrzęki kończyn, ból, wymioty i osłabienie.
- Jedna z najlepiej uzasadnionych współczesnych hipotez wskazuje na zakażenie paciorkowcowe i ostre zapalenie nerek.
- Teoria otrucia przez Salieriego nie ma wiarygodnego potwierdzenia w źródłach.

Co naprawdę zapisano jako przyczynę śmierci
W urzędowym wiedeńskim rejestrze śmierć kompozytora opisano słowami „hitziges Frieselfieber”. Termin ten tłumaczy się zwykle jako ciężką gorączkę prosówkową, której mogła towarzyszyć drobna wysypka przypominająca ziarna prosa. Nie była to jednak diagnoza w rozumieniu współczesnej medycyny, lecz raczej opis gwałtownego przebiegu choroby i widocznych objawów.
W innym, prasowym przekazie pojawiło się określenie „Brustwassersucht”, odnoszone do gromadzenia się płynu w klatce piersiowej. Także ono nie rozstrzyga sprawy, ponieważ obrzęk i zatrzymanie płynów mogą towarzyszyć wielu chorobom, między innymi niewydolności nerek, serca lub ciężkiemu zakażeniu.
Najważniejsze jest to, że nie dysponujemy współczesną dokumentacją kliniczną ani pewnym wynikiem sekcji. Lekarze z końca XVIII wieku nie mieli badań laboratoryjnych, antybiotyków ani narzędzi pozwalających odróżnić podobne objawy. Dlatego dawne określenie nie powinno być traktowane jak gotowa odpowiedź na pytanie o przyczynę zgonu.
Jak wyglądały ostatnie dni kompozytora
Mozart zachorował około 20 listopada 1791 roku, niedługo po okresie intensywnej pracy nad operami, koncertami i Requiem. Początkowo choroba mogła wydawać się przejściowa, lecz szybko pojawiły się silne bóle, wysoka gorączka, obrzęki dłoni i stóp oraz problemy z poruszaniem się.
Relacje osób obecnych przy chorym wspominają także o wymiotach, osłabieniu, nasilonym poceniu i zaburzeniach świadomości. W końcowej fazie Mozart miał być niemal całkowicie unieruchomiony, a jego stan pogarszał się mimo leczenia typowego dla epoki, w tym upuszczania krwi.
Ten przebieg jest ważniejszy niż późniejsze legendy. Objawy nie wskazują jednoznacznie na zatrucie, ale dobrze pasują do ciężkiej choroby zakaźnej, powikłań nerkowych albo zapalenia obejmującego układ krążenia. Właśnie dlatego historycy medycyny porównują relacje świadków z tym, jak podobne choroby wyglądałyby według dzisiejszej wiedzy.
Najbardziej prawdopodobne współczesne wyjaśnienia
Najpoważniejsza hipoteza zakłada zakażenie paciorkowcowe prowadzące do ostrego zespołu nerczycowego lub nefrytycznego. Po infekcji wywołanej przez paciorkowce układ odpornościowy może uszkodzić kłębuszki nerkowe, czyli drobne struktury filtrujące krew. Skutkiem bywają obrzęki, zatrzymanie płynów, osłabienie i zaburzenia pracy całego organizmu.
Taką interpretację wspiera analiza epidemiologiczna opublikowana w Annals of Internal Medicine. Jej autorzy zauważyli, że w Wiedniu pod koniec 1791 roku wzrosła liczba zgonów młodych mężczyzn przypisywanych obrzękom. Nie jest to dowód rozstrzygający, ale sugeruje, że Mozart mógł paść ofiarą choroby zakaźnej występującej wówczas szerzej.
Drugą ważną możliwością pozostaje ostre gorączkowe zapalenie reumatyczne, również związane z wcześniejszą infekcją paciorkowcową. Taki stan mógł uszkodzić serce, wywołać obrzęki i doprowadzić do niewydolności krążenia. Ta teoria dobrze tłumaczy część objawów, ale również nie może zostać potwierdzona po ponad dwóch stuleciach.
W literaturze pojawiały się także propozycje gruźlicy, tyfusu, grypy, włośnicy, przewlekłej choroby nerek czy zatrucia rtęcią. Żadna z tych hipotez nie ma wystarczającej przewagi dowodowej, by uznać ją za ustaloną przyczynę śmierci. Moim zdaniem najuczciwiej mówić o ciężkim zakażeniu z możliwymi powikłaniami nerkowymi lub sercowymi.
Dlaczego teoria otrucia wciąż wraca
Opowieść o otruciu przez Antonia Salieriego jest atrakcyjna, bo łączy dwóch wielkich kompozytorów i nadaje śmierci Mozarta sensacyjny charakter. W rzeczywistości brakuje wiarygodnych dowodów na udział Salieriego. Późniejsze plotki, dramaty i filmowe przedstawienia rozbudowały tę historię znacznie bardziej niż zachowane dokumenty.
Sam Mozart miał podobno obawiać się, że został otruty, zwłaszcza gdy gwałtownie pogarszał się jego stan. Lęk chorego nie jest jednak dowodem medycznym. Przy wysokiej gorączce, bólu i zaburzeniach świadomości takie podejrzenia mogły wynikać z naturalnego przebiegu choroby.
Nie przekonuje mnie również argument, że śmierć młodego i genialnego artysty musi kryć wyjątkową tajemnicę. W XVIII wieku infekcje, niewydolność nerek i powikłania gorączkowe często kończyły się śmiercią, nawet u osób wcześniej aktywnych. Najbardziej niezwykła była skala talentu Mozarta, niekoniecznie mechanizm jego zgonu.
Co utrudnia postawienie pewnej diagnozy
Źródła dotyczące ostatniej choroby są fragmentaryczne i powstały w różnym czasie. Część relacji spisano dopiero wiele lat po śmierci kompozytora, a świadkowie mogli zapamiętać przede wszystkim dramatyczne momenty. Nie znamy też dokładnych dawek leków ani pełnego przebiegu wcześniejszych chorób.
Problemem jest również język medyczny epoki. Słowo „gorączka” mogło oznaczać szeroką grupę chorób, a „puchlina” opisywała objaw, nie jego źródło. Dzisiejszy lekarz potrzebowałby wyników krwi, badania moczu, obrazu serca i nerek, a także informacji o obecności bakterii. Żadnego z tych danych nie da się już odzyskać.
Nie pomaga nawet fakt, że Mozart został pochowany w tak zwanym grobie pospolitym, zgodnie z ówczesnymi zasadami wiedeńskimi. Nie mamy więc pewnego dostępu do szczątków, które można byłoby poddać nowoczesnym badaniom genetycznym lub toksykologicznym. Każda współczesna diagnoza pozostaje zatem rekonstrukcją, a nie medycznym potwierdzeniem.
Najpewniejsza odpowiedź bez legend i sensacji
Mozart najpewniej zmarł wskutek gwałtownej choroby zakaźnej z powikłaniami prowadzącymi do obrzęków i niewydolności narządów. Najczęściej rozważa się zakażenie paciorkowcowe, ostre zapalenie nerek albo gorączkę reumatyczną, lecz żadnej z tych wersji nie można uznać za pewną.
Oficjalny zapis mówił o ciężkiej gorączce prosówkowej, a nie o otruciu. Dlatego gdy ktoś pyta, na co zmarł Wolfgang Amadeusz Mozart, najlepsza odpowiedź brzmi: dokładna przyczyna pozostaje nieznana, ale dowody znacznie mocniej wspierają naturalną chorobę niż morderstwo. Tajemnica przetrwała, lecz nie powinna przesłaniać faktu, że nawet w ostatnich tygodniach życia Mozart tworzył muzykę, która na zawsze zmieniła historię sceny i kultury.